Porady

Ekologia w ogrodzie - zwalczanie chwastów bez glifosatu

0 (0 opinii)

Ogrody ekologiczne stały się od jakiegoś czasu bardzo modne. I chciałoby się rzec – całe szczęście. Bo modna ekologia staje się powodem do wzrostu świadomości społeczeństwa. Coraz więcej i głośniej się o tym mówi. Im więcej ekologicznych upraw i życia w zgodzie z naturą, tym dłużej będziemy życiem się cieszyć i pięknym otaczającym światem również. Niestety wciąż robi się za mało by ukrócić używanie chemii w procesie produkcji roślinnej. A szczególnie dużo używa się chemicznych środków ochrony roślin, w tym przede wszystkim glifosatu, powszechnie znanego pod nazwą Roundup.

Glifosat - skąd się wziął?

Jest to herbicyd o działaniu nieselektywnym, czyli totalnym. Jednym słowem nic co zielone i wyrasta z ziemi mu się nie oprze, może z wyjątkiem skrzypu. W roku 1974 firma Monsanto wyprodukowała go i wypuściła na rynek pod nazwą Roundup. Swój wynalazek na długie lata opatentowała. Dziś firma ta wchodzi w skład grupy Bayer. Czas patentu dobiegł końca i obecnie mamy na rynku około 90 najróżniejszych produktów zawierających między innymi glifosat. A oprócz niego masę innych chemicznych wspomagaczy. Wszystko po to, by to co zielone wyszło z ziemi, sczezło na wieki.

Glifosat: zastosowanie i działanie

Bez wątpienia jest to herbicyd niezwykle skuteczny. Wnika w zielone części roślin by wraz z wodą, poprzez tkanki przewodzące docierać stopniowo i niezwykle skutecznie do absolutnie każdej komórki rośliny. Dotrze nawet do najdalszego zakątka korzenia, bulwy, rozłogu czy kłącza. I nie ma już odwrotu. Przez 3 tygodnie od oprysku, dzień po dniu roślina będzie zamierać. I choć to proces długotrwały, bo aż trzytygodniowy, to na przetrwanie nie ma szans. Jeden skrzyp potrafi się temu destrukcyjnemu procesowi oprzeć. To z tych zwyczajnych roślin. Są jeszcze inne opierające mu się rośliny, w zasadzie stworzone przez człowieka, jakby przez niego zaprogramowane. Mowa tu o uprawach modyfikowanych genetycznie. Także taka soja czy kukurydza GMO przetrwają każdy oprysk glifosatu by później dumnie prezentować się na naszych talerzach. Tylko czy to jest dla nas, ludzi, powód do zadowolenia?

Oprócz pól uprawnych czy ugorów glifosat stosowany jest również do oczyszczania z roślinności torowisk. Jadąc pociągiem pewnie niejedna osoba zastanawiała się, dlaczego torowisko jest kompletnie pozbawione roślinności. To już powód jest znany. O ile dla torowiska jest to pewnie dobre rozwiązanie, o tyle dla lasów czy pól, przez które biegną tory chyba już nie bardzo. Także często stosowany jest do opryskiwania poboczy dróg. Problem polega na tym, że glifosat nie działa od razu. Jak już było napisane wyżej, by roślina uschła potrzebuje aż 3 tygodni. To oznacza, że przez długi czas nie widać, że była czymś spryskana. A przy torach w lasach często rosną jagody, maliny. Tak samo przy drogach. Dlatego lepiej w pobliżu niczego nie zrywać.

Glifosat stosowany jest również do oczyszczania z roślinności zbiorników wodnych. Ale tu warunek jest taki – nie może znajdować się w nim woda przeznaczona do spożycia.

Glifosat - czy jest rakotwórczy?

Jest w internecie mnóstwo wiadomości na ten temat. Często diametralnie od siebie różnych. Jedni naukowcy twierdzą, że jest szkodliwy, wręcz rakotwórczy, podczas gdy inni zapewniają o braku znamion szkodliwości. I którym naukowcom wierzyć? Warto poświęcić nieco czasu na zgłębienie tematu by wyrobić sobie własną opinię. Np. ONZ do spraw Wyżywienia i Rolnictwa oraz WHO wydały wspólną opinię, że glifosat szkodliwy nie jest, jeśli zostanie zastosowany w dawce 2 g/kg masy ciała człowieka. Tyle, że przewodniczącym obrad był właściciel instytutu, któremu firma Monsanto przekazała dotację dla jego placówki. Europejska Agencja Chemikaliów natomiast, opublikowała w roku 2017 raport, w którym dowodzi, że nie jest preparatem zagrażającym reprodukcji, Jednak silnie uszkadza oczy. I jeszcze opinia Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem: otóż ten instytut uznał glifosat jako prawdopodobnie rakotwórczy. Jak widać co instytucja to opinia. Dlatego warto poważnie potraktować temat i nie sięgać bezkrytycznie po Roundup.

Effect 24H – bez glifosatu

Zapewne długo jeszcze na półkach sklepowych będzie pod najróżniejszymi nazwami handlowymi królował glifosat. Ale każdy, kto dba o zdrowie własne i najbliższych a także o środowisko, powinien sięgnąć po coś innego, niezwykle skutecznego, aczkolwiek w 100% naturalnego. Mowa tu o preparacie Effect 24h marki Target, od niedawna goszczącym na półkach sklepów ogrodniczych. To również herbicyd, również totalny, czyli nieselektywny. Ale jest jedno ALE – jest w 100% naturalny. Effect 24h działa kontaktowo. Niszczy zielone części roślin. Jego zaletą jest to, że nie przenika przez ich zdrewniałe części. Dlatego w walce z chwastami czy trawą stanie się sprzymierzeńcem każdego sadownika, właściciela szkółki czy winnicy. I nie dość, że na pozbycie się chwastów nie trzeba czekać 3 tygodnie, bo już następnego dnia widać jak chwasty zmarniały, to jeszcze po 24 godzinach można bezpiecznie zrywać i jeść owoce. Mało tego, po tych 24 godzinach bezpiecznie można wypuścić zwierzęta w miejsca, które były poddawane opryskom czy pójść na spacer z dziećmi.

Skuteczność i naturalność zawdzięcza swemu pochodzeniu. A pochodzenie ma roślinne. Jest niczym innym jak silnie skoncentrowanym wyciągiem z roślin. Substancja czynna to kwas nonanowy (inaczej pelargonowy: związek z grupy kwasów karboksylowych).

Effect 24h raz użyty już zawsze będzie pod ręką każdego ogrodnika czy sadownika.

0 (0 opinii)